You are currently browsing the tag archive for the ‘muzeum’ tag.

Wychowanie patriotyczne młodych pokoleń to dla Izraela dosłowne być albo nie być. Kraj potrzebuje silnej armii, służb bezpieczeństwa i przede wszystkim – społeczeństwa przekonanego do tego, że ma on (i ono) rację bytu w tym konkretnie miejscu.
Dlatego po ukończeniu w 18 roku życia szkoły średniej wszyscy obowiązkowo lądują w armii: kobiety na dwa lata, mężczyźni na trzy. Dopiero potem przychodzi czas na studia i pracę – przy czym podczas przyjęć w każde z tych miejsc bardzo liczy się opinia ze służby, czy też ewentualny jej brak (służba zastępcza, zwolnienie ze względu na stan zdrowia – czyli uchylanie się, itp.). Przez trzy lata w wojsku młodzież uczy się patriotyzmu…

Ale o kształtowanie odpowiednich postaw dba się już i wcześniej. Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Któregoś pięknego zimowego poranka postanowiliśmy oddać cześć zasadzie „cudze chwalicie, swego nie znacie” i zamiast na tradycyjną wyprawę po Izraelu udać się do położonego w Tel Awiwie Museum Eretz Israel (dosł. Muzeum Ziemi Izraela, przy czym zasadniczo chodzi tu o Ziemie, a nie o ziemię, co jednak obejmuje również tematykę u nas obsługiwaną przez Muzeum Ziemi). Jedną z przesłanek była rekomendacja naszego водителя, a drugą – fakt, że jest to jedna z niewielu placówek, które da się odwiedzić również w weekend.

Gablota z m.in. ozdobnymi płóciennymi przykrywkami do koszyków na macę.

Żeby maca nie wyschła.

Muzeum zajmuje spory obszar na północ od rzeki Yarkon, co oznaczało konieczność ponownego złamania australijskich zakazów i udania się tam transportem miejskim – ale o tym przy innej okazji. Teren jest obszerny, mieści około 10 pawilonów muzealnych i ekspozycje plenerowe, dlatego z dużą ulgą powitaliśmy stojącą przy samym wejściu mapę. Niestety nasza radość trwała krótko – mapa opisana była wyłącznie po hebrajsku.

Praemonitus, praemunitus, jak mawiali jednak starożytni Rzymianie. Na wszelki wypadek zapoznaliśmy się bowiem wcześniej z mapką na stronie internetowej i spisaliśmy co ciekawsze punkty programu. Tak więc bez większych obaw ruszyliśmy na azymut w kierunku planetarium…

Jakieś drzwi.

W świetle lampy błyskowej.

… zamkniętego z powodu remontu. Zamknięcie było na tyle konspiracyjnie (zastawka „uwaga, mokra podłoga”), że postanowiliśmy zbadać sprawę bliżej. Zanurzyliśmy się w ciemny korytarz wejściowy, w którym po dwóch zakrętach nie było już widać absolutnie nic. Przyświecając sobie lampą błyskową (a w zasadzie robiąc zdjęcia i poruszając się według nich) dotarliśmy jeszcze kawałek dalej, ale tu na przeszkodzie stanęły solidne, zamknięte drzwi. Uznaliśmy, że faktycznie obiekt jest zamknięty. Po opuszczeniu przez nas przybytku panowie papiarze (kładący na dachu papę) dziwnie na nas spojrzeli…

Nic to. Zaraz obok była kolekcja zegarów słonecznych z różnych rejonów Bliskiego Wschodu (repliki), większość źle wyregulowanych, oraz ogród nawiązujący do starożytnej bajki biblijnej o tym, jak drzewa postanowiły wybrać sobie króla (9 rozdział Księgi Sędziów). A więc oliwki, figi, winorośle i krzew cierniowy. A zaraz obok postawiono kamienną szopę  (czy może istnieć coś takiego? tu może.) pełniącą rolę tłoczni do oliwy. Każdy chętny mógł tu spróbować wycisnąć trochę oliwy za pomocą rozmaitych pras – od tych najbardziej starożytnych, do tych trochę mniej.

Nieopodal zbudowano budynek będący repliką dawnego młyna wodnego, a poniżej, u stóp zbocza rozplanowano wystawę „Drogi i Koleje Izraelskie”, ilością eksponatów niemal dorównującą muzeum w Hajfie: dwie lokomotywy, dwa wagony i wózek oraz trochę torów i kawałków dróg. Kolekcja została oczywiście udokumentowana i umieszczona w odpowiedniej galerii.

Obok tłoczni mieści się pawilon historyczny z eksponatami reprezentującymi różne kręgi żydowskiej diaspory – można obejrzeć stroje oraz przedmioty codziennego i świątecznego użytku Żydów bliskowschodnich, etiopskich, marokańskich, rosyjskich, europejskich itd. Bardzo ciekawe – różne tradycje, różne sposoby dekorowania… Mnie jako miłośnikowi potraw meksykańskich spodobały się ozdobne płócienne przykrywki na koszyki z macą; był też XVIII-wieczny ozdobny ołtarz na Torę umieszczony w osobnym pomieszczeniu – replice synagogi.

Czytaj resztę wpisu »

Bunkier na kółkach

W czasie jednej z naszych wypraw zawitaliśmy do muzeum kolejnictwa w Hajfie. Moment… Słowo „zawitaliśmy” nie do końca oddaje rzeczywistość, nie zawiera bowiem opisu krążenia po uliczkach dzielnicy portowej i samego portu w poszukiwaniu w/w muzeum, kreatywnego korzystania z biegu wstecznego i interpretacji przepisów drogowych, nie obejmuje również interesującej rozmowy z zespołem ratowniczym stacjonującym w karetce na jednym ze skrzyżowań, z którym to zespołem na szczęście udało się porozumieć po rosyjsku, jednak każdy z jego trzech członków miał inną teorie co do położenia muzeum… Nie wspomina również, że podczas tej rozmowy muzeum mieliśmy praktycznie pod bokiem, jednak jego ukrytą pod mostem bramę znaleźliśmy dopiero po następnych 10 minutach. Tak więc zacznijmy może jeszcze raz: W czasie jednej z naszych wypraw udało nam się odnaleźć muzeum kolejnictwa w Hajfie.

Czytaj resztę wpisu »

Ponieważ dla części z nas miała to być już kolejna wycieczka do Jerozolimy, to postanowiliśmy oprócz Starego Miasta zajechać też do Instytutu Jad Waszem. Jak można się tam dowiedzieć, co potwierdza Wikipedia nazwa ta oznacza „miejsce i imię” albo, w niektórych tłumaczeniach, „pomnik i imię” i zaczerpnięta jest z księgi Izajasza (Iz 56, 5): dam [im] miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne.Na miejscu znajduje się Nowe Muzeum Historyczne upamiętniające historię Holokaustu. Chociaż nie jest to do końca prawda, bo twórcy tego muzeum zrobili wszystko, żeby tak naprawdę upamiętnić życie, przywrócić tożsamość często anonimowym ofiarom wojny. Stąd dziesiątki dokumentów, zdjęć i ekspozycji ukazujących dzieje konkretnych osób oraz społeczności, które dotknął Holokaust. Można też tam wysłuchać dziesiątków świadectw ludzi, którzy przeżyli wojnę i zechcieli opowiedzieć o swoim doświadczeniu tego czasu.

Swoją drogą to niesamowite, że chociaż wydaje się, że nasza wiedza o Holokauście jest dość duża, zdobywana od czasów szkolnych, poczynając od lektur, przez oglądane filmy i przewijające się raz na jakiś czas w prasie artykuły, to ta wizyta uświadomiła mi, że wiem i rozumiem bardzo niewiele.

Szczególnie poruszyła mnie wystawa dotycząca społeczności Żydowskiej w Niemczech, która była dość mocno zasymilowana z miejscową ludnością. W czasie pierwszej wojny światowej Żydzi walczyli w niemieckiej armii, wielu niemieckich naukowców, artystów i pisarzy było żydowskiego pochodzenia i wielu z nich nie dopuszczało do siebie myśli, że w kraju, który od pokoleń uważali za swoją Ojczyznę może ich spotkać coś strasznego.

Budynek otacza park, w którym rosną słynne drzewka upamiętniające Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Jak wiadomo ponad sześć spośród dwudziestu dwóch tysięcy należy do Polaków.

DSCN1469_small

Zaskoczyło mnie natomiast to, że prawie pięć tysięcy drzewek należy do Holendrów, a wiedza o historii Holokaustu w tym kraju ogranicza się zazwyczaj do świadomości, że tam żyła Anna Frank. Zresztą jej przypadek nie miał szczęśliwego zakończenia, więc nikt, kto jej pomagał nie mógł być za to w tym miejscu uhonorowany. Czytaj resztę wpisu »

P1100025Spośród placówek opiekujących się czołgami i pokrewnym sprzętem, Muzeum Sił Pancernych w Latrun należy do tych najbardziej znanych – zarówno dzięki ilości, jak i unikalności swojej kolekcji. Można tu obejrzeć wszystkie cztery modele izraelskiej Merkavy, Tygrysa zdobytego na Syryjczykach w trakcie kampanii na Wzgórzach Golan, czy też sekcję gigantycznego ruchomego pancernego mostu pływającego, przygotowanego na okoliczność forsowania Kanału Sueskiego.

Gros eksponatów prezentowanych w muzeum to jednostki wykorzystywane w różnych momentach historii przez Izraelskie Siły Obronne. Ale o ile w większości krajów oznaczałoby to z reguły zaledwie kilka, góra kilkanaście typów maszyn najczęściej pochodzących od tego samego dostawcy, to tutaj… znaczy to coś zupełnie innego.

Ze względu bowiem na problemy z zaopatrzeniem, które nękały Izrael praktycznie aż do wojny Jom Kippur (kiedy to ZSRR zaczęło dostarczać hurtowe ilości sprzętu Egiptowi, więc USA zaangażowały się w zaopatrzenie Izraela, sprzedając mu nawet na pniu myśliwce z przebywającego akurat w okolicy lotniskowca), do sił pancernych wcielano tu praktycznie wszystko, co udało się w jakiś sposób zdobyć, przejąć, ukraść czy kupić z demobilu. Czytaj resztę wpisu »

Wysłałem dzisiaj maila do muzeum wojsk pancernych z zapytaniem o godziny otwarcia podczas nadchodzących świąt. Skorzystałem w tym celu z formularza na stronie internetowej (dostępnej tylko po hebrajsku), co chyba nie było najlepszym pomysłem… Odpowiedź, którą otrzymałem, wygląda bowiem tak:

???? ??? to me

אי אפשר לקרוא

—– Original Message —–
From: []
To: []
Sent: Thursday, September 17, 2009 9:18 AM
Subject: צור קשר ×ž× ×ª×¨ ×ž×•×–×™× ×•×Ÿ יד לשריון
צור קשר ×ž× ×ª×¨ ×”× ×™× ×˜×¨× ×˜ ×ž×•×–×™× ×•×Ÿ יד לשיריון

×©× ×¤×¨×˜×™: []
×©× ×ž×[]©×¤×—×”:
×“×•× ×¨ × ×œ×§×˜×¨×•× ×™: []
עבור : []
×ª× ×•×¨: undefined



Niniejszym ogłaszam konkurs otwarty na interpretację powyższego pisma. Nagrodą może być jakiś mały gift z muzeum – jeśli będzie otwarte 😀

Autorzy

Kategorie

Październik 2018
N Pon W Śr C Pt S
« Mar    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Reklamy