You are currently browsing the tag archive for the ‘Jerozolima’ tag.

Reklamy

Po powrocie z Izraela (tym razem chyba już ostatnim i ostatecznym, choć niezbadane są wyroki Boskie i kaprysy naszego partnera biznesowego) przyszedł czas remanentu zdjęć i wspomnień. Coraz trudniej o pełnowymiarowe opowieści o weekendowych podróżach, ale jeszcze chciałabym dorzucić tu opis zwiedzania Jerozolimy z Górą Oliwną w roli głównej. Zdecydowaliśmy się na tę wycieczkę, kiedy obdarowani niespodziewanie kolejnym weekendem w Ziemi Świętej szukaliśmy ciekawego celu naszej kolejnej podróży i okazało się, że podróż na południe jest niemożliwa ze względu na okresowe rzeki, które pojawiają się na pustyni i zalewają drogi, a nawet zagrażają życiu nieostrożnych turystów. Czytaj resztę wpisu »

W trakcie pierwszych dwóch wizyt w Jerozolimie nie udało mi się odwiedzić kościoła Pater Noster na Górze Oliwnej, dlatego bardzo ucieszyłam się, że wybraliśmy się tam po raz trzeci. Jest to miejsce upamiętniające przekazanie uczniom modlitwy Ojcze Nasz przez Pana Jezusa, chociaż oczywiście dowodów archeologicznych na to być nie może. Jest za to ciekawa jaskinia w rodzaju takich, w jakich chroniono się zapewne przed panującymi tam upałami, więc nietrudno sobie wyobrazić, że ta zapisana w Piśmie Świętym rozmowa mogła mieć tam miejsce.

Wokoło jaskini wybudowano klasztorno-kościelny kompleks, który nie wyróżniałby się niczym, gdyby nie dość genialny w swej prostocie pomysł umieszczenia na ścianach budynków i otaczającego ten teren muru tablic z tekstem modlitwy Ojcze Nasz w różnych językach świata. Czytaj resztę wpisu »

Ponieważ dla części z nas miała to być już kolejna wycieczka do Jerozolimy, to postanowiliśmy oprócz Starego Miasta zajechać też do Instytutu Jad Waszem. Jak można się tam dowiedzieć, co potwierdza Wikipedia nazwa ta oznacza „miejsce i imię” albo, w niektórych tłumaczeniach, „pomnik i imię” i zaczerpnięta jest z księgi Izajasza (Iz 56, 5): dam [im] miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne.Na miejscu znajduje się Nowe Muzeum Historyczne upamiętniające historię Holokaustu. Chociaż nie jest to do końca prawda, bo twórcy tego muzeum zrobili wszystko, żeby tak naprawdę upamiętnić życie, przywrócić tożsamość często anonimowym ofiarom wojny. Stąd dziesiątki dokumentów, zdjęć i ekspozycji ukazujących dzieje konkretnych osób oraz społeczności, które dotknął Holokaust. Można też tam wysłuchać dziesiątków świadectw ludzi, którzy przeżyli wojnę i zechcieli opowiedzieć o swoim doświadczeniu tego czasu.

Swoją drogą to niesamowite, że chociaż wydaje się, że nasza wiedza o Holokauście jest dość duża, zdobywana od czasów szkolnych, poczynając od lektur, przez oglądane filmy i przewijające się raz na jakiś czas w prasie artykuły, to ta wizyta uświadomiła mi, że wiem i rozumiem bardzo niewiele.

Szczególnie poruszyła mnie wystawa dotycząca społeczności Żydowskiej w Niemczech, która była dość mocno zasymilowana z miejscową ludnością. W czasie pierwszej wojny światowej Żydzi walczyli w niemieckiej armii, wielu niemieckich naukowców, artystów i pisarzy było żydowskiego pochodzenia i wielu z nich nie dopuszczało do siebie myśli, że w kraju, który od pokoleń uważali za swoją Ojczyznę może ich spotkać coś strasznego.

Budynek otacza park, w którym rosną słynne drzewka upamiętniające Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Jak wiadomo ponad sześć spośród dwudziestu dwóch tysięcy należy do Polaków.

DSCN1469_small

Zaskoczyło mnie natomiast to, że prawie pięć tysięcy drzewek należy do Holendrów, a wiedza o historii Holokaustu w tym kraju ogranicza się zazwyczaj do świadomości, że tam żyła Anna Frank. Zresztą jej przypadek nie miał szczęśliwego zakończenia, więc nikt, kto jej pomagał nie mógł być za to w tym miejscu uhonorowany. Czytaj resztę wpisu »

Dla porządku postanowiłam dodać tu opis naszej wycieczki do Jerozolimy z końca sierpnia. Firma zafundowała nam niemal prywatną wycieczkę, ponieważ oprócz mnie wybrał się na nią tylko Zbyszek z rodziną i pewien hinduski kolega, który też współpracuje z tą firmą. Przewodnik był bardzo doświadczony i miał niesamowitą wiedzę na wszystkie tematy związane z Izraelem, Jerozolimą, jak również chrześcijaństwem. Do tego bardzo lubił mówić nawet niepytany, a zapytany udzielał kilkunastominutowych, bardzo wyczerpujących odpowiedzi. Na szczęście okazało się, że ja też co nie co na te tematy wiem i chyba tylko dlatego z grubsza nadążałam za wszystkim, co nam opowiadał i tłumaczył.

W ramach atrakcji turystycznej do Jerozolimy jechaliśmy drogą, która w części przebiega przez Zachodni Brzeg, czyli terytoria okupowane lub wyzwolone w zależności od tego, kogo się spytać. Na całej linii wyznaczającej granicę tego terytorium ciągnie się metalowy płot, a na bardziej newralgicznych odcinkach wysoki mur zabezpieczających eksterytorialną drogę przed atakami Palestyńczyków.

WestBank_small

Oprócz tego nie widać było zbytnio innych oznak jakichś niepokojów. Minęliśmy jeden posterunek, ale nikt się nami tam zbytnio nie interesował. Tankowaliśmy też na stacji benzynowej obsługiwanej przez Palestyńczyków mieszkających na tych terenach i nawet kupiliśmy od nich świeże figi, których miałam okazję spróbować pierwszy raz w życiu. Smakują podobnie do śliwek i tak jak inne owoce nie mają wiele wspólnego ze swoją suszoną wersją, co nie wiadomo czemu nas w pierwszym momencie zdziwiło.

Po drodze mogliśmy porównać, jak wyglądają tereny zasiedlone przez Żydów, a jak przez Arabów. Tereny żydowskie można rozpoznać przede wszystkim po… sosnach. Okazuje się, że pierwsi osadnicy rozumieli konieczność zagospodarowania ziemi, a że tęsknili do środkowoeuropejskich lasów, to zdecydowali się na tego typu roślinność. Poza tym osady żydowskie rzeczywiście są bardziej nowoczesne i zbudowane w bardziej zorganizowany sposób. Natomiast wioski arabskie wyróżniają się przede wszystkim wieżami minaretów. Czytaj resztę wpisu »

Autorzy

Kategorie

Październik 2018
N Pon W Śr C Pt S
« Mar    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Reklamy