Bunkier na kółkach

W czasie jednej z naszych wypraw zawitaliśmy do muzeum kolejnictwa w Hajfie. Moment… Słowo „zawitaliśmy” nie do końca oddaje rzeczywistość, nie zawiera bowiem opisu krążenia po uliczkach dzielnicy portowej i samego portu w poszukiwaniu w/w muzeum, kreatywnego korzystania z biegu wstecznego i interpretacji przepisów drogowych, nie obejmuje również interesującej rozmowy z zespołem ratowniczym stacjonującym w karetce na jednym ze skrzyżowań, z którym to zespołem na szczęście udało się porozumieć po rosyjsku, jednak każdy z jego trzech członków miał inną teorie co do położenia muzeum… Nie wspomina również, że podczas tej rozmowy muzeum mieliśmy praktycznie pod bokiem, jednak jego ukrytą pod mostem bramę znaleźliśmy dopiero po następnych 10 minutach. Tak więc zacznijmy może jeszcze raz: W czasie jednej z naszych wypraw udało nam się odnaleźć muzeum kolejnictwa w Hajfie.

Ze względu na napięty harmonogram (według planu mieliśmy jeszcze odwiedzić Rosh HaNikra i Akkę przed zmrokiem, a zdążyliśmy już zaliczyć rajd samochodowy Tel Awiw – Hajfa w 60 minut w godzinach szczytu, mszę po arabsku oraz muzeum nielegalnej imigracji i marynarki wojennej) po całych tych poszukiwaniach na zwiedzanie muzeum zostało nam około 20 minut. Gdzie indziej byłoby to niewykonalne, ale tu po naszej stronie stanęła sama historia kolei izraelskiej. Okazało się bowiem, że z parowozów Izraelskie Muzeum Kolei w Hajfie posiada jeden. Wąskotorowy. Ostatni ocalały parowóz na terenach Palestyny i okolic.

Ostatni Parowóz w Izraelu

Całość muzeum mieści się w jednej niedużej hali oraz na krótkiej bocznicy. Poza parowozem na terenie tym znalazło się miejsce dla salonki, wagonu szpitalnego, drezyny i trzech spalinówek. Kolekcję uzupełnia kilka przypadkowych wagonów, dwa żurawie parowe oraz trzy bardzo ciekawej konstrukcji traktory kolejowe. No i przewoźny bunkier.

Witamy w salonie

To, czym ujmuje gości izraelskie muzeum, to jednak nie ilość eksponatów, ale stosunek do nich ich opiekunów. Każdy eksponat jest pieczołowicie odmalowany i zakonserwowany. Najmniejsze rysy usunięte,wszystkie śrubki dokręcone, łożyska nasmarowane. Salonka, którą jeździł Winston Churchill, królowa belgijska i cesarz etiopski została odrestaurowana, jej wnętrze zaaranżowano przy pomocy manekinów w strojach z epoki, wszystko jest wyczyszczone i błyszczące… Inne eksponaty też zostały wzbogacone o pasażerów i załogę, niekiedy wyglądających bardziej wiarygodnie niż eksponaty w muzeum figur woskowych. W porównaniu z większością muzeów kolejowych w Hajfie eksponatów mają mało, ale stosunku do nich mogłoby uczyć się wiele placówek europejskich.

Traktor kolejowy

Osobnym zjawiskiem jest pan w kasie. Nie tylko sprzedał nam bilety, nie tylko zerwał się na nasze powitanie z wielką radością (byliśmy jedną z dwóch grup obecnych w tym momencie w muzeum), ale i doskonałą angielszczyzną zaczął opowiadać nam o wszystkim, co tu jest, co możemy zobaczyć, skąd co się wzięło i ile czasu który wagon spędził już w muzeum. Przygotował nam całą trasę zwiedzania i usilnie nalegał, żebyśmy po obejrzeniu ekspozycji garażowej i plenerowej przeszli po kładce do dawnego budynku stacyjnego, obejrzeć wystawę medali i pamiątek kolejowych. Z dużym żalem musieliśmy się od niego uwolnić, bo sama empatia nakazywałaby zostać w muzeum jeszcze przynajmniej kilka godzin, tylko po to, by uczynić zadość pasji jego opiekunów.

Zapraszamy do galerii zdjęć z muzeum kolejnictwa w Hajfie.

Ciekawostka: ponieważ z dojazdem do muzeum może być kłopot, Koleje Izraelskie proponują grupom liczącym przynajmniej 20 osób ponadprogramowe zatrzymanie pociągu na muzealnej stacji.

Reklamy