Kiedy po raz pierwszy planowaliśmy trasę wycieczki do Galilei, przeglądając przewodnik zwróciłam uwagę na opis pozostałości starożytnego miasta Seforis. Oczywiście moje oko przyciągnęło zdjęcie przepięknej mozaiki oraz obietnica kolejnych atrakcji zawierająca się we wskazówce, że na zwiedzanie tego parku narodowego warto przeznaczyć nawet cztery godziny. Nie bez znaczenia pozostawał też fakt, że zgodnie z tradycją stamtąd właśnie mieli pochodzić rodzice Maryi – Anna i Joachim, a ja do św. Anny mam szczególny sentyment.

Niestety z wielu względów nie udało nam się zajechać tam w trakcie naszego pierwszego pobytu w Galilei. Na szczęście była okazja, by planować kolejne wycieczki w tamtym kierunku i do tego czasu albo udało mi się przekonać moich współpodróżników, że dla kolorowych kamyczków ułożonych w misterne wzory warto jechać kilka godzin do miejsca, o którym nigdy wcześniej się nie słyszało albo skutecznie zamęczyć przypominaniem, że jeszcze tam nie byliśmy i Seforis znalazło się dość wysoko na liście naszych priorytetów. Odkryliśmy też, że na świecie funkcjonuje ono pod niezliczoną liczbą nazw i transliteracji – Zippori, Tsipori, Sephoris – co nie ułatwiało szukania ciekawostek na jego temat.

Żeby było ciekawiej, dzień przed planowaną wizytą w Seforis zwiedzaliśmy Beit Shearim, gdzie pobieżnie zapoznaliśmy się z historią Sahendrynu i dowiedzieliśmy się, że to miasto było też jednym z miejsc, w których ta najwyższa rada żydowska znalazła swoją siedzibę. Tam pochowany był jeden z największych rabinów – Juda Hanasi, redaktor Miszny, podstawowego zbioru żydowskiego zwyczajowego prawa religijnego. Okazuje się, że Seforis kilkakrotnie w czasie swojej historii było najważniejszym miastem Galilei, o dużym znaczeniu dla historii i kultury rzymskiej, żydowskiej, bizantyjskiej, a nawet dla krzyżowców, o czym świadczy może nie tyle ilość, ile jakość odnalezionych tam zabytków.

Mozaiki odnalezione w ruinach zabudowań przewyższają swoim pięknem i stopniem skomplikowania wzorów o klasę wszystko, co do tej pory widzieliśmy w Izraelu. Główną atrakcją opisywaną w przewodnikach jest postać „Mona Lisy z Galilei”, która jest częścią mozaiki z domu Dionizusa, ale mi pozostałe atrakcje przyćmiły ją na tyle, że po wyjściu przez chwilę musiałam się zastanowić, czy na pewno jej nie przegapiłam.

Na pewno nie można przegapić ogromnej mozaiki – obrazu zawierającego przeróżne motywy związane z Nilem, chociaż, cytując tabliczkę, „znaczenie niektórych symboli pozostaje dla nas nieznane”. Szacunek za szczerość.

Kolejnym punktem kluczowym wycieczki po Seforis jest synagoga z niesamowicie ciekawą, choć niestety bardzo niekompletną, mozaiką prezentującą dla odmiany religijne symbole żydowskie. Ponieważ udało nam się tam zajechać w bardzo słoneczny dzień, to robienie ładnych zdjęć mozaikom sprawiało nam dużo kłopotów ze względu na cienie rzucane przez osłaniające je konstrukcje. Zresztą, zainteresowanym polecam spokojne obejrzenie bardziej profesjonalnych opracowań na ten temat. Moim zdaniem jest na co popatrzeć. Chociaż w Seforis i „zwykłe” mozaiki zachwycają urodą.

Nad całym kompleksem góruje forteca zbudowana przez krzyżowców na miejscu jakichś wcześniejszych budowli przy wykorzystaniu zresztą fragmentów rzymskich sarkofagów. Wieża została rozbudowana w XVIII wieku w okresie ottomańskim, a następnie, aż do 1948 roku służyła jako szkoła. Z dachu rozciąga się przepiękny widok na okolicę, która należy do najbardziej zielonych w Izraelu.

Olbrzymie wrażenie robi też system cystern i akweduktów, który przez wieki zaopatrywał to całkiem niemałe miasto w wodę ze źródeł bijących w okolicznych wzgórzach. Sam rezerwuar ma 260 metrów długości, od 2 do 4 metrów szerokości i 10 metrów głębokości. Imponujące.

Biorąc to wszystko pod uwagę trochę dziwił mnie fakt, że to miejsce nie jest bardziej słynne. Pewnym wyjaśnieniem tego stanu rzeczy może być to, że park udostępniono zwiedzającym dopiero w 1993 roku i chociaż pierwsze prace archeologiczne rozpoczęto tam już w 1931 roku, to większości odkryć dokonano dopiero w latach 90-tych ubiegłego wieku i właściwie cały czas trwają tam wykopaliska. Może jeszcze czekają nas więc jakieś niespodzianki, które rozsławią nazwę Seforis na całym świecie.

Reklamy