You are currently browsing agai3’s articles.

W pierwszy sobotni poranek mojego pierwszego pobytu postanowiłam wybrać się do wypatrzonego wcześniej katolickiego kościoła w Jaffie – podobno najstarszym porcie na świecie, który został jakiś czas temu wchłonięty przez Tel Aviv. Koło 18:00 znalazłam się już nad brzegiem morza, u stóp średniowiecznego miasta portowego, z widokiem na nowoczesny Tel Aviv. Musiałam trochę odpocząć, więc weszłam do jakiejś niewielkiej restauracji, gdzie dostałam turecką kawę i pyszne ciastko z musem z białej czekolady. Wyglądało na to, że to jest jakiś rodzinny interes, bo obsługa przeplatała się z gośćmi, włączano jakąś głośną muzykę, do której wszyscy klaskali, a nawet trochę śpiewali i tańczyli. Miło było na nich popatrzeć.

Następnie postanowiłam zwiedzić Jaffę. Nie jest to duży obszar, ale czas minął mi bardzo szybko. Przeszłam się labiryntem uliczek stromo schodzących ze wzgórza w stronę portu, zrobiłam kilka zdjęć zachodu słońca oraz skał Andromedy, posiedziałam na wzgórzu, z którego roztaczał się widok na miasto z coraz większą liczbą zapalających się świateł.

uliczka_small

Wąska uliczka fot. Jacek

andromeda_small

Skała Andromedy fot. Agnieszka

Czytaj resztę wpisu »

Kiedy podejmowaliśmy decyzję o tym, gdzie chcielibyśmy mieszkać, podstawowym argumentem przemawiającym za wynajmem mieszkań w przeciwieństwie do pokoi hotelowych była pralka. W tutejszym klimacie i przy ograniczeniu 20 kg bagażu na osobę ciężko jest funkcjonować bez zapewnienia sobie dostępu do tego sprzętu AGD lub do kogoś, kto tego typu usługi świadczy. W porządnych hotelach pranie T-shirta kosztuje około 10 dolarów, więc wizja posiadania własnej pralki i suszarki była kusząca. Czytaj resztę wpisu »

Ponieważ dla części z nas miała to być już kolejna wycieczka do Jerozolimy, to postanowiliśmy oprócz Starego Miasta zajechać też do Instytutu Jad Waszem. Jak można się tam dowiedzieć, co potwierdza Wikipedia nazwa ta oznacza „miejsce i imię” albo, w niektórych tłumaczeniach, „pomnik i imię” i zaczerpnięta jest z księgi Izajasza (Iz 56, 5): dam [im] miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne.Na miejscu znajduje się Nowe Muzeum Historyczne upamiętniające historię Holokaustu. Chociaż nie jest to do końca prawda, bo twórcy tego muzeum zrobili wszystko, żeby tak naprawdę upamiętnić życie, przywrócić tożsamość często anonimowym ofiarom wojny. Stąd dziesiątki dokumentów, zdjęć i ekspozycji ukazujących dzieje konkretnych osób oraz społeczności, które dotknął Holokaust. Można też tam wysłuchać dziesiątków świadectw ludzi, którzy przeżyli wojnę i zechcieli opowiedzieć o swoim doświadczeniu tego czasu.

Swoją drogą to niesamowite, że chociaż wydaje się, że nasza wiedza o Holokauście jest dość duża, zdobywana od czasów szkolnych, poczynając od lektur, przez oglądane filmy i przewijające się raz na jakiś czas w prasie artykuły, to ta wizyta uświadomiła mi, że wiem i rozumiem bardzo niewiele.

Szczególnie poruszyła mnie wystawa dotycząca społeczności Żydowskiej w Niemczech, która była dość mocno zasymilowana z miejscową ludnością. W czasie pierwszej wojny światowej Żydzi walczyli w niemieckiej armii, wielu niemieckich naukowców, artystów i pisarzy było żydowskiego pochodzenia i wielu z nich nie dopuszczało do siebie myśli, że w kraju, który od pokoleń uważali za swoją Ojczyznę może ich spotkać coś strasznego.

Budynek otacza park, w którym rosną słynne drzewka upamiętniające Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Jak wiadomo ponad sześć spośród dwudziestu dwóch tysięcy należy do Polaków.

DSCN1469_small

Zaskoczyło mnie natomiast to, że prawie pięć tysięcy drzewek należy do Holendrów, a wiedza o historii Holokaustu w tym kraju ogranicza się zazwyczaj do świadomości, że tam żyła Anna Frank. Zresztą jej przypadek nie miał szczęśliwego zakończenia, więc nikt, kto jej pomagał nie mógł być za to w tym miejscu uhonorowany. Czytaj resztę wpisu »

DSCN1359_small

Jedną z najbardziej urokliwych rzeczy w Tel Awiwie jest nadmorska promenada. Ciągnie się ona wzdłuż wybrzeża od północnych krańców Tel Awiwu przez kilkanaście kilometrów (8,7 mili wg oficjalnej strony turystycznej tego miasta: http://www.visit-tlv.com) na południe aż do starego portu w Jaffie. Po drodze znajdują się największe i najbardziej luksusowe hotele w mieście, chociaż również można znaleźć tam dużo mniej spektakularne hoteliki o odpadającym tynku.

plaza_hotele_small

eljat_small

Na znacznej części trasy między promenadą a morzem znajdują się piaszczyste plaże, ale można tam również spotkać miejsca, gdzie ścieżka biegnie tuż przy kamienistym wybrzeżu.

kamienie

Czytaj resztę wpisu »

DSCN1357_small

Wyczytałem gdzieś, że „koneserzy Coca-Coli” (hmm… amerykańscy?) szczególnie cenią tę izraelską, bo ze względu na koszerność jest ona naturalnie słodzona.

Nie zauważyłem większej różnicy.

W sobotę udało nam się zwiedzić tylko dwa miejsca, ponieważ zmęczenie po piątkowej wycieczce dawało nam się we znaki. Pierwszym z nich było miasteczko Zichron Ya’akov, określane w przewodnikach jako „miasto dla turystów”. Jest to jedno z pierwszych osiedli żydowskich w Izraelu, które obecnie funkcjonuje w dużej mierze jako deptak z sympatycznymi restauracjami, kawiarniami i sklepikami z rozmaitymi drobiazgami. Żeby nie wyjeżdżać z pustymi rękami, zrobiliśmy małe zakupy w sklepie z przyprawami, napiliśmy się powszechnie tu sprzedawanego na ulicach soku ze świeżo wyciskanych granatów i sprawdziliśmy, że na pewno wszystkie muzea są zamknięte w szabat.

W trakcie spaceru po promenadzie udało mi się jeszcze znaleźć turystyczną atrakcję w postaci ławeczki z pomnikiem osadnika.

osadnik_small

Kolejną atrakcją był grobowiec Barona Rotschielda*, a dokładnie mówiąc nie sam grobowiec, a przepiękny ogród botaniczny, który go otacza – Ramat HaNadiv. Czytaj resztę wpisu »

W pierwszą weekendową wycieczkę podczas tego pobytu udaliśmy się nad Morze Martwe przez pustynię Negew. W pierwszej chwili wydawało nam się, że to co najciekawsze w Izraelu już widzieliśmy i nawet martwiłam się, co będziemy robić w czasie wolnym, ale jak zaczęliśmy planować trasę, to okazało się, że absolutnie nie da się wcisnąć wszystkich atrakcji w jeden dzień. Z bólem serca połowę zostawiliśmy na ostatni weekend, kiedy to dołączy do nas jeszcze Renata.Tym razem priorytetem było zobaczenie Muzeum Lotnictwa, które było bardzo wysoko na liście rzeczy, które w Izraelu koniecznie musiał zobaczyć Michał. Stanęliśmy więc całą ekipą przed kilkudziesięcioma przeróżnymi wojskowymi samolotami, które podobno czymś się od siebie różniły oprócz kolorów.

duzo_samolotow_small

Mi się najbardziej podobały historie poszczególnych eksponatów. Szczególnie utkwiła mi w pamięci opowieść o tym, jak to Izrael zbudował samodzielnie pierwszy myśliwiec przy użyciu planów i narzędzi pozyskanych przez agentów Mossadu. Poza tym podobała mi się rodzinka śmigłowców – duży, średni i zupełnie malutki.

smiglowce_small

Najbardziej wzruszającym eksponatem według mnie były zdjęcia z przelotu izraelskich myśliwców F15 nad Obozem Koncentracyjnym Auschwitz w 2003 roku.

Po obejrzeniu wszystkich samolotów pojechaliśmy w okolice kibucu Sde Boker, gdzie przez jakiś czas mieszkał Dawid Ben Gurion. Czytaj resztę wpisu »

Dla porządku postanowiłam dodać tu opis naszej wycieczki do Jerozolimy z końca sierpnia. Firma zafundowała nam niemal prywatną wycieczkę, ponieważ oprócz mnie wybrał się na nią tylko Zbyszek z rodziną i pewien hinduski kolega, który też współpracuje z tą firmą. Przewodnik był bardzo doświadczony i miał niesamowitą wiedzę na wszystkie tematy związane z Izraelem, Jerozolimą, jak również chrześcijaństwem. Do tego bardzo lubił mówić nawet niepytany, a zapytany udzielał kilkunastominutowych, bardzo wyczerpujących odpowiedzi. Na szczęście okazało się, że ja też co nie co na te tematy wiem i chyba tylko dlatego z grubsza nadążałam za wszystkim, co nam opowiadał i tłumaczył.

W ramach atrakcji turystycznej do Jerozolimy jechaliśmy drogą, która w części przebiega przez Zachodni Brzeg, czyli terytoria okupowane lub wyzwolone w zależności od tego, kogo się spytać. Na całej linii wyznaczającej granicę tego terytorium ciągnie się metalowy płot, a na bardziej newralgicznych odcinkach wysoki mur zabezpieczających eksterytorialną drogę przed atakami Palestyńczyków.

WestBank_small

Oprócz tego nie widać było zbytnio innych oznak jakichś niepokojów. Minęliśmy jeden posterunek, ale nikt się nami tam zbytnio nie interesował. Tankowaliśmy też na stacji benzynowej obsługiwanej przez Palestyńczyków mieszkających na tych terenach i nawet kupiliśmy od nich świeże figi, których miałam okazję spróbować pierwszy raz w życiu. Smakują podobnie do śliwek i tak jak inne owoce nie mają wiele wspólnego ze swoją suszoną wersją, co nie wiadomo czemu nas w pierwszym momencie zdziwiło.

Po drodze mogliśmy porównać, jak wyglądają tereny zasiedlone przez Żydów, a jak przez Arabów. Tereny żydowskie można rozpoznać przede wszystkim po… sosnach. Okazuje się, że pierwsi osadnicy rozumieli konieczność zagospodarowania ziemi, a że tęsknili do środkowoeuropejskich lasów, to zdecydowali się na tego typu roślinność. Poza tym osady żydowskie rzeczywiście są bardziej nowoczesne i zbudowane w bardziej zorganizowany sposób. Natomiast wioski arabskie wyróżniają się przede wszystkim wieżami minaretów. Czytaj resztę wpisu »

Spędziwszy tygodniowy urlop w przyjemnie jesiennej Polsce, wróciłam do Tel Avivu.

Po wyczerpującej podróży dotarliśmy przed czwartą rano do naszego apartamentowca. Już się zdążyłam ucieszyć, że po zmianie czasu (w Izraelu jest już czas zimowy) będę miała godzinę snu więcej, gdy nagle poślizgnęłam się wchodząc do mieszkania i zorientowałam się, że połowę mojego salonu i łazienki zajmuje malownicza kałuża. W oczach stanęło mi tsunami dopadające naszego domu i rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu dalszych zniszczeń, ale reszta mieszkania wyglądała dość normalnie. Zwalczyłam w sobie odruch, żeby to zupełnie zignorować i powędrować do łóżka i spędziłam 20 minut ściągając z podłogi dwa wiadra wody. Potem zadowolona z siebie poszłam się wykąpać i gdy wychodząc z łazienki wdepnęłam w świeżo utworzoną kałużę, to już uznałam, że mogę się nią nie przejmować i iść spać.

Sądząc po śladach na ścianach i stolarce oraz po prędkości, z jaką kałuża się odtworzyła, musiał to być to całkiem porządny przeciek, który trwał ładne parę dni, więc poważnie zastanawialiśmy się, co mogło go spowodować. Powstała też teoria, że jest to podniesienie standardu pokoju poprzez dodanie do niego basenu lub obiecana jakiś czas temu pralka.

Dzisiaj skontaktowałam się z właścicielami i dowiedziałam się, że jest to wina sąsiada, z którym pani porozmawia, żeby się to więcej nie powtórzyło. Wyeliminowało to kolejną teorię, że ktoś się za ścianą utopił zostawiając odkręconą wodę. Po paru godzinach dostałam jednak telefon, że zidentyfikowano przeciek w rurze i moje mieszkanie wzbogaciło się o „nie bardzo estetyczną” dziurę pod lustrem.

Trudno, na razie przetestuję funkcję osuszania w klimatyzatorze. Na szczęście moja sypialnia jest na tyle daleko od łazienki, że tam potop mi nie grozi.

Autorzy

Kategorie

Maj 2020
N Pon W Śr Czw Pt S
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31