Izraelskie linie lotnicze El Al nie mają lekko. Nie dość, że nie mogą latać w szabat(1), to jeszcze cały czas ktoś usiłuje dokonać na nie zamachu(2). Dlatego Boeingi izraelskich linii lotniczych wyposażane są w systemy przeciwrakietowe, odprawom – także na lotniskach zagranicznych – zazwyczaj towarzyszą uzbrojeni strażnicy z bronią automatyczną, a pasażerów sprawdza się ze szczególną uwagą. Procedury bezpieczeństwa El Al uchodzą za najbardziej zaawansowane na świecie i mogą być zaskakujące dla nieprzygotowanych, dlatego prezentujemy niniejszym przewodnik, który pomoże do maksimum wykorzystać interesujące chwile przechodzenia przez kontrolę.

Przygotowanie

1. Przede wszystkim, jeśli podróżujemy biznesowo, należy nie mieć ze sobą „listu żelaznego”. List ten, zwany również „magiczną kartką”, powstaje w wyniku zgłoszenia nas przez naszego izraelskiego partnera do działu bezpieczeństwa El Al. Zgłoszenie zawiera informacje o nas, naszej firmie, celach wizyty, numerach lotów itp. Gdybyśmy mieli taki kwit przy sobie i pokazali go zaraz na początku odprawy, wszystko poszłoby łatwiej. Ale przecież certyfikatu nie mamy, bo poprzedniego wieczora wróciliśmy z wakacji i asystentka w firmie nie zdążyła go przygotować…

2. Bilet należy kupić jak najpóźniej przed odlotem, ew. kupić wcześniej i w ostatniej chwili przebukować. Najlepiej w ogóle kupić bilet tylko w jedną stronę.

3. Na lotnisko docieramy jak najpóźniej, najlepiej tuż przed zakończeniem check-inu, co będzie miało tę dodatkową zaletę, że obsługa będzie już znała nasze imię i nazwisko i powita nas nim z uśmiechem na ustach. Dla wzmocnienia efektu ostatni kawałek do stanowiska odpraw można podbiec, najlepiej pod osłoną kiosków, innych check-inów itp.

4. Jak cię widzą, tak cię piszą: i tu mamy do wyboru dwa podejścia. Pierwsze: należy postarać się o aparycję jak najbardziej arabską, w miarę możliwości przypominającą urodę prezydenta Iranu. Golimy pejsy, bierzemy solarium, smarujemy twarz pastą do butów… I jedziemy. Drugie: możemy też przebrać się za ortodoksyjnego Żyda (chałat, rajtuzy, pudło na kapelusz w garści) i nie wiedzieć nic na temat Tory, Proroków, Miszny, Talmudu itp. Jeśli takim wyglądem wzbudzimy bowiem zaufanie, z pewnością ktoś z personelu zażyczy sobie, żebyśmy podzielili się z nim naszą mądrością.

5. Z pewnością pomoże też studiowanie arabistyki i zabranie ze sobą notatek ze studiów, jak również nawiązanie szerokich znajomości w krajach arabskich i częste tam podróże, potwierdzone stemplami w paszporcie. Szczególnie cenione są stemple z Syrii, Libanu, Arabii Saudyjskiej i oczywiście Iranu, a kontakty dodatkowo na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Najlepiej, jeśli takim kontaktem jest narzeczony/narzeczona albo ktoś w tym guście. A już zupełnie pewnie możemy się czuć, jeśli sami bywaliśmy już na terenach Izraela i nasze dane znalazły się w bazie danych osób szczególnie przez władze pożądanych.

6. Oczywiście należy zapakować do bagażu dowolną ilość rzeczy, o przewiezienie których poprosili nas nasi znajomi. Jeszcze więcej punktów dostaniemy za fanty znajomych przygodnych, albo mieszkających na terenach bliskowschodnich.

Dostępne atrakcje

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to być może uda się nam dzięki powyższemu uzyskać bezpłatnie następujące dodatkowe atrakcje:

1. Indywidualną rozmowę w oddzielnym komfortowym pomieszczeniu, trwającą minimum 1 godzinę, prawdopodobnie więcej. Podczas rozmowy będą nam zadawane pytania pozwalające nam zabłysnąć naszymi znajomościami w świecie, obyciem w krajach arabskich, karierą zawodową, znajomością realiów izraelskich i geografii tego państwa… Nie należy się obawiać niepoprawnych odpowiedzi, bo w na wszelki wypadek na każde pytanie będziemy mieli szansę odpowiedzieć kilkakrotnie, żeby poprawić swój ostateczny wynik. Nie należy się również martwić o zmęczenie rozmówcy – co jakiś czas będą się oni zmieniać. Będziemy też mogli się wykazać dogłębną znajomością naszego zawodu i organizacji naszej pracy, firmy itp.

2. Drobiazgowe przejrzenie bagażu podręcznego i rejestrowanego. Pracownicy upewnią się, czy aby na pewno nie mamy w nim czegoś, co mogłoby nam zaszkodzić. Każda rzecz zostanie pieczołowicie wyjęta z walizki, obejrzana, prześwietlona, zbadana na okoliczność mikrośladów, chemikaliów itp. Sprawdzone zostaną kremy do golenia (czy naprawdę zawierają krem do golenia), pasta do zębów (jw.) itp.

3. Odciążenie nas ze zbędnego bagażu. Odbywa się to na dwa sposoby – po pierwsze, większość bagażu podręcznego zostanie nam przepakowana do rejestrowanego. Nie musimy obawiać się o nadbagaż! Jeśli mamy zbyt małe walizki, nadmiar zostanie umieszczony w gustownym i pieczołowicie zabezpieczonym kartonowym pudle (ubezpieczenie bagażu? a jest coś takiego?).

Drugi sposób polega na tym, że niektóre niebezpieczne przedmioty, np. golarki elektryczne, mogą w ogóle zostać odseparowane. Być może wcale nie chciały wyjeżdżać na obczyznę i lepiej będzie dla ich i naszego dobrego samopoczucia, żeby jednak zostały na lotnisku, do odbioru po powrocie? Dodatkowo dzięki powyższemu nie będziemy musieli martwić się ewentualnym brakiem miejsca na bagaż podręczny w samolocie – portfel, paszport i telefon da się wcisnąć nawet w najmniejszą dziurę.

4. Zrobienie próbnikiem gustownych mikroskopijnych dziurek w pokrowcach na aparat czy kamerę. To nie jest dewastacja – być może kiedy nie patrzyliśmy, ktoś podrzucił nam między warstwy materiału jakąś niebezpieczną substancję, a poza tym odrobina wentylacji nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

5. Przejrzenie zdjęć w aparacie fotograficznym, sprawdzenie, czy komputer nie został przypadkiem uszkodzony po drodze na lotnisko, czy nie zapomnieliśmy do niego hasła i czy potrafimy sprawnie znaleźć na nim dokumenty związane z naszą pracą zawodową (na przykład).

6. Zapewnienie darmowego treningu w dyscyplinie sportowej zwanej „biegiem do gejtu z przeszkodami”, w połączeniu z tzw. fast-trackiem przy przechodzeniu przez kontrole bezpieczeństwa, paszportowe itp. Podczas tej konkurencji możemy sprawdzić, czy mamy lepszą kondycję niż pan Izraelczyk z treningiem służb specjalnych. Możemy nawet zyskać uznanie tak wysokiej klasy specjalisty i zostać na odchodnym poklepani po plecach!

7. Dodatkowych emocji z pewnością dostarczy wielki finisz – bieg przez rękaw w pogoni za zamykającym go patrolem Straży Granicznej i skok rzutem na taśmę w zamykające się drzwi samolotu.

8. Po tym wszystkim, już przy zakończeniu lotu, załoga samolotu prawdopodobnie oszczędzi nam nużącego wypełniania ankiety oceniającej nasze wrażenia w korzystaniu z linii El Al, gdyż ma świadomość, że jesteśmy nieco zmęczeni dotychczasowymi przygodami i mogłoby to negatywnie wpłynąć na wyniki ankiety lub nawet je zafałszować.

9. Po dolocie na miejsce może się okazać, że niestety nasz bagaż nie załapał się na samolot, bo biegł wolniej, niż my, w związku z czym dotrze jutro. Oznacza to, że dostaniemy od linii zupełnie za darmo „pakiet ratunkowy” piżamowo-kosmetyczny!

10. Jeśli na początku całej przygody podobała się nam rozmowa z odprawiającymi i postanowiliśmy tę miłą znajomość przedłużyć, może się też okazać, że to nasz bagaż doleciał już do celu, a my zostaliśmy czekając na następny samolot… W tej sytuacji nie ma problemu: jeśli nikt wspaniałomyślnie nie zabrał naszej walizki z karuzeli, bo mu się spodobała, to zainteresowały się nią odpowiednie służby i – jeśli nie odstrzelono nam laptopa – to cały bagaż będzie na nas czekał w „Lost and Found”.

Życzymy Państwu przyjemnej podróży!

Post Scriptum

Pamiętajmy jednak o tym, żeby minusy nie przesłoniły nam plusów. Niewygody związane z kwestiami bezpieczeństwa El Al stara się rekompensować wysokim poziomem usług. Dlatego możemy spodziewać się punktualnych wylotów i przylotów, wysokiego poziomu serwisu pokładowego, filmów, dodatkowych napojów itp. Wszystko to w zasięgu ręki, wystarczy tylko nie trafić w tę nieprawidłową przegródkę przy klasyfikacji na bramce…


(1) Kilkadziesiąt lat temu ortodoksyjne stronnictwa żydowskie postawiły to jako jeden z warunków niezbędnych do stworzenia państwa izraelskiego z ich udziałem. Kwestia ta wraca co jakiś czas, personelowi linii zdarzyło się już organizować z tego powodu pikiety czy spontanicznie poturbować kilku ortodoksów.

(2) Poza „standardowymi” próbami porwań (w tym jedną udaną, w 1968) czy wysadzenia samolotu od wewnątrz, maszyny El Al bywały dodatkowo atakowane z ziemi przy pomocy pocisków rakietowych, przeprowadzano również zamachy na stanowiska odpraw tej linii na lotniskach.

Reklamy