You are currently browsing the monthly archive for Październik 2009.

P1100768

Reklamy

P1090985… i stało się światło.

Dowcip już ze sporym przebiegiem, ale to wykonanie ma szczególny urok.

Jedni wiedzą, a inni nie, że w 2003 roku Tel Awiw wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Czym sobie na to zasłużył?

Architekturą. To młode miasto, powstałe w początkach XX wieku jako przedmieścia arabskiej Jaffy, w latach trzydziestych przeżywało okres gwałtownego rozwoju w związku z przybywaniem do Palestyny kolejnych żydowskich osadników. Wśród nich znalazła się spora liczba architektów, przede wszystkim absolwentów niemieckiej szkoły Bauhausu, uciekających przed hitlerowskim terrorem. Już wkrótce mieli oni nadać gwałtownie rozbudowującemu się Tel Awiwowi unikalnego charakteru, stworzonego z połączenia architektury modernistycznej z rozwiązaniami wynikającymi z… lokalnych potrzeb klimatycznych.

Ale zacznijmy nasz spacer…

Zaczynamy – zupełnym oczywiście przypadkiem – na południowym krańcu ulicy HaYarkon, w pobliżu hotelu David InterContinental oraz tureckiego meczetu Hassana Beka. Meczet powstał tu w 1916 roku, prawdopodobnie po to, aby odciąć od morza rozwijającą się intensywnie ku północy Neve Cedek – zalążek Tel Awiwu zamieszkany już wówczas przez żydowskich osadników. Przez wiele lat meczet był punktem spornym i miejscem walk oraz zamieszek, ale my dzisiaj nie o tym… Ruszamy więc na wschód w labirynt uliczek na tyłach InterContinentalu – możemy na przykład wybrać ulicę Pines.

nevetzedek

To akurat nie jest Pines. Fot. Bartek.

Neve Cedek stała się w ostatnich latach dzielnicą dość zamożną, wille są odnowione, uliczki czyste, a koty – tłuste. Po napatrzeniu się na charakterystyczny ciasny układ urbanistyczny z wąskimi alejkami zaczynamy przedzierać się na wschód, na przykład ulicą Shabazi, aby dostać się do południowego krańca bulwaru Rothschilda.

Ulica ta to prawdopodobnie najbardziej reprezentacyjny bulwar Tel Awiwu; pozwala obejść miasto dookoła i przy okazji przyjrzeć się charakterystycznym elementom jego architektury. Ponieważ jednak willowego Bauhausu jest w Tel Awiwie tyle, że jest on praktycznie niezauważalny, bo staje się tłem (zbudowano tu ponad 4000 jedno- i parupiętrowych willi, z których 1500 zostało zarejestrowanych przez UNESCO), najpierw dowiedzmy się, czego będziemy szukać.

Jak rozpoznać Bauhausa?

Czytaj resztę wpisu »

baran

Co gorsza mają również firmowe t-shirty…

Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby…

negew

… tak właśnie od wieków wygląda pustynia Negev.

Kilkadziesiąt lat temu pewien wizjoner, David Grün, lepiej znany pod przybranym nazwiskiem Ben-Gurion, doszedł do wniosku, że pustynia ta będzie idealnym miejscem dla bezpiecznego rozwoju Izraela. Tak rozpoczął się gigantyczny plan zagospodarowywania Negewu… Przy pomocy – przede wszystkim ludzkiego sprytu, pomysłowości i pionierskiej wytrwałości (jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało). Zgodnie z wizją Ben Guriona udało się opracować skuteczne metody odsalania wody morskiej, stworzono też gigantyczny system kanałów i rurociągów prowadzących tu wodę aż z jeziora Genezaret, a przy okazji zaopatrujących w nią większość obszarów państwa. Osadnicy zaczęli zakładać i rozbudowywać miasta i kibuce, niewielkie placówki parterowych domków niknące w bezkresie pustyni. Czytaj resztę wpisu »

W sobotę udało nam się zwiedzić tylko dwa miejsca, ponieważ zmęczenie po piątkowej wycieczce dawało nam się we znaki. Pierwszym z nich było miasteczko Zichron Ya’akov, określane w przewodnikach jako „miasto dla turystów”. Jest to jedno z pierwszych osiedli żydowskich w Izraelu, które obecnie funkcjonuje w dużej mierze jako deptak z sympatycznymi restauracjami, kawiarniami i sklepikami z rozmaitymi drobiazgami. Żeby nie wyjeżdżać z pustymi rękami, zrobiliśmy małe zakupy w sklepie z przyprawami, napiliśmy się powszechnie tu sprzedawanego na ulicach soku ze świeżo wyciskanych granatów i sprawdziliśmy, że na pewno wszystkie muzea są zamknięte w szabat.

W trakcie spaceru po promenadzie udało mi się jeszcze znaleźć turystyczną atrakcję w postaci ławeczki z pomnikiem osadnika.

osadnik_small

Kolejną atrakcją był grobowiec Barona Rotschielda*, a dokładnie mówiąc nie sam grobowiec, a przepiękny ogród botaniczny, który go otacza – Ramat HaNadiv. Czytaj resztę wpisu »

uwagawielbladPo mieście już jeździliśmy, nawet po arabskim. W końcu przyszła więc pora na dalekie dystanse, a konkretnie – na wyprawę po pustyni Negev.

Podróżując autostradą nadmorską przyzwyczailiśmy się do tego, że Izraelu ograniczeń prędkości raczej się przestrzega (w odróżnieniu od wszelkich znaków i przepisów regulujących tor jazdy pojazdu czy też sygnalizowanie skrętów). Miejscowi kierowcy z reguły nie jadą dużo szybciej, niż jest to dozwolone, więc na autostradzie zazwyczaj prawy pas jedzie 110 km/h, a lewy – 120-125 km/h. Raczej nie zdarzają się szczególne zawalidrogi, z zasady nie występują również osoby mające nad peletonem przewagę prędkości rzędu kilkudziesięciu kilometrów na godzinę.

Czy jest to skutkiem istnienia rozbudowanej sieci fotoradarów, czy braku „ułańskiej fantazji” kierowców, czy też faktu, że ze względu na szczególną sytuację społeczno-polityczną adrenaliny dostarczają tu inne wydarzenia – nie wiemy. Wyczytaliśmy, że okazją do większego szarżowania na drogach jest tu szabat, kiedy to na drogach grasuje więcej „niepokornych”, a mniejszy ruch sprzyja rozwijaniu większych prędkości. To ciekawe, bo my zawsze jeździmy w szabat i jego właśnie dotyczą powyższe spostrzeżenia. Coś w tym jednak musi być, bo na okoliczność szabatu policja wystawia tu na postrach na poboczach wraki samochodów skasowanych w wypadkach. Z początku sami daliśmy się nabrać na zainscenizowaną kraksę, ale po drugim, a potem trzecim przypadku zacząłem coś podejrzewać… Czytaj resztę wpisu »

P1090808

W pierwszą weekendową wycieczkę podczas tego pobytu udaliśmy się nad Morze Martwe przez pustynię Negew. W pierwszej chwili wydawało nam się, że to co najciekawsze w Izraelu już widzieliśmy i nawet martwiłam się, co będziemy robić w czasie wolnym, ale jak zaczęliśmy planować trasę, to okazało się, że absolutnie nie da się wcisnąć wszystkich atrakcji w jeden dzień. Z bólem serca połowę zostawiliśmy na ostatni weekend, kiedy to dołączy do nas jeszcze Renata.Tym razem priorytetem było zobaczenie Muzeum Lotnictwa, które było bardzo wysoko na liście rzeczy, które w Izraelu koniecznie musiał zobaczyć Michał. Stanęliśmy więc całą ekipą przed kilkudziesięcioma przeróżnymi wojskowymi samolotami, które podobno czymś się od siebie różniły oprócz kolorów.

duzo_samolotow_small

Mi się najbardziej podobały historie poszczególnych eksponatów. Szczególnie utkwiła mi w pamięci opowieść o tym, jak to Izrael zbudował samodzielnie pierwszy myśliwiec przy użyciu planów i narzędzi pozyskanych przez agentów Mossadu. Poza tym podobała mi się rodzinka śmigłowców – duży, średni i zupełnie malutki.

smiglowce_small

Najbardziej wzruszającym eksponatem według mnie były zdjęcia z przelotu izraelskich myśliwców F15 nad Obozem Koncentracyjnym Auschwitz w 2003 roku.

Po obejrzeniu wszystkich samolotów pojechaliśmy w okolice kibucu Sde Boker, gdzie przez jakiś czas mieszkał Dawid Ben Gurion. Czytaj resztę wpisu »

P1090981

Autorzy

Kategorie

Październik 2009
N Pon W Śr Czw Pt S
« Wrz   List »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Reklamy