W pierwszy sobotni poranek mojego pierwszego pobytu postanowiłam wybrać się do wypatrzonego wcześniej katolickiego kościoła w Jaffie – podobno najstarszym porcie na świecie, który został jakiś czas temu wchłonięty przez Tel Aviv. Koło 18:00 znalazłam się już nad brzegiem morza, u stóp średniowiecznego miasta portowego, z widokiem na nowoczesny Tel Aviv. Musiałam trochę odpocząć, więc weszłam do jakiejś niewielkiej restauracji, gdzie dostałam turecką kawę i pyszne ciastko z musem z białej czekolady. Wyglądało na to, że to jest jakiś rodzinny interes, bo obsługa przeplatała się z gośćmi, włączano jakąś głośną muzykę, do której wszyscy klaskali, a nawet trochę śpiewali i tańczyli. Miło było na nich popatrzeć.

Następnie postanowiłam zwiedzić Jaffę. Nie jest to duży obszar, ale czas minął mi bardzo szybko. Przeszłam się labiryntem uliczek stromo schodzących ze wzgórza w stronę portu, zrobiłam kilka zdjęć zachodu słońca oraz skał Andromedy, posiedziałam na wzgórzu, z którego roztaczał się widok na miasto z coraz większą liczbą zapalających się świateł.

uliczka_small

Wąska uliczka fot. Jacek

andromeda_small

Skała Andromedy fot. Agnieszka


Wysłuchałam nawet śpiewu muezzina z pobliskiego meczetu.

 

minaret2_small

Minaret fot. Jacek

Co ciekawe, minaret jest bardzo blisko wieży kościoła św. Piotra, co przypomina o zawirowaniach w historii tego miejsca. Wg Dziejów Apostolskich św. Piotr właśnie w Jaffie wskrzesił z martwych Tabitę. Dla turystów oznaczono nawet Dom Szymona Garbarza (który zresztą na co drugiej stronie internetowej o Jaffie jest nazywany „Grabarzem”), w którym Piotr miał się zatrzymać.

wiezakosciola_small

Kościół św. Piotra fot. Agnieszka

domszymona_small

Dom Szymona Garbarza fot. Agnieszka

Na drugim zboczu wzgórza są też jakieś archeologiczne wykopaliska, a jeszcze z innej strony stworzono amfiteatr, w którym wieczorem rozpoczynał się jakiś koncert. Jeżeli dodać do tego cudowną temperaturę powietrza (było pewnie z 26 stopni), to nie muszę tłumaczyć, że wcale mi się stamtąd nie chciało nigdzie ruszać.

koncert

Koncert w Jaffie fot. Agnieszka

Wieczorna msza w sobotę jest celebrowana po angielsku, przy bardzo aktywnym udziale wspólnoty filipińskiej, co dodało jej dodatkowego kolorytu. Kościół ten musi służyć katolikom z wielu krajów, ponieważ w środku znalazłam nie tylko ołtarzyk Matki Boskiej Częstochowskiej oraz obraz Jezusa Miłosiernego, ale też malunek Matki Boskiej z Guadalupe. Msza w języku polskim jest w niedzielę, czyli nasz dzień pracy, ale udało nam się kilka razy i w niej uczestniczyć.

Widać, że włożono bardzo dużo wysiłku i pieniędzy, żeby ten teren odnowić, upiększyć i uczynić bardziej atrakcyjnym dla turystów, ponieważ dosłownie za rogiem widać zupełnie inny obrazek – wiele zaniedbanych budynków i biedy. Trochę jest w tym kiczu i robienia pewnych rzeczy na siłę, ale jest to fantastyczne miejsce do spędzenia miłego wieczoru.

Szczęśliwie się złożyło, że kolejne nasze miejsce zamieszkania znajduje się w odległości 25 minut spacerem i 12 minut wolnym truchtem od Jaffy. Mogliśmy się dużo częściej cieszyć wizytami w tym urokliwym miejscu. Do tego z naszego tarasu na dachu rozpościera się fantastyczny widok na oświetloną w nocy starówkę.

jaffa_noc_MP

Jaffa w nocy fot. Michał

Reklamy