You are currently browsing the daily archive for 29/10/2009.

I tak oto niepostrzeżenie dobiega końca nasz pobyt w Ziemi Świętej. Słońce zachodzi na długo zanim zdążymy wyjść z pracy, wieczorne kąpiele w morzu pozostały już tylko wspomnieniem… Kończą się zapasy kupionych w połowie września kaparów, zjedliśmy ostatnie kawałki melawy.

I jak dziś wygląda nasz trzeci gryz?

Na pewno nie można powiedzieć, że udało się nam przez te dwa miesiące zrozumieć mieszkańców tych krain. Z drugiej jednak strony, chyba choć trochę rozumiemy już, jak działa lokalna rzeczywistość. Skąd biorą się różne rodzaje Żydów – od rosyjskojęzycznej spółdzielni taksówkarzy, przez Izraelczyków z Jemenu i Etiopii (o kręconych włosach), Ukrainy, Francji i Irlandii… W jaki sposób – a raczej – że – są oni w stanie współpracować i tworzyć względnie spójne społeczeństwo. Widzieliśmy, jak wygląda tu wychowanie do izraelskiego patriotyzmu i na czym ten patriotyzm polega. Znamy kilka (uśredniając) hebrajskich literek i parę słów (np. „koszerny”, „pizza”), wiemy też chyba, z kim i o czym można rozmawiać, a o czym lepiej milczeć.

Żegnamy ten kraj, ludzi, przyzwyczajenia, nasze tymczasowe miejsce zamieszkania z jego urokami różnego typu.

Zasłona nie zdąży mi już zlecieć szósty raz z uparcie „naprawianego” karnisza, pralka nie zaszumi nam swoim kojącym dźwiękiem, koguty nie będą nas już budzić od trzeciej nad ranem; rano nie wsiądziemy już do białej taksówki a wieczorem przed weekendem nie zwołamy narady wojennej na dachu, przy akompaniamencie jazzu z Baby Yagi.

Tel Awiw żegna nas potokami deszczu.  Żegnaj, Tel Awiwie.

Żegnaj nam, Jaffo, Hajfo, Jerozolimo, Be’er Shevo, pustynio. Do widzenia.

finis

Ale… to jeszcze nie koniec tego bloga. Zostało nam trochę wrażeń, podróży i spostrzeżeń do opisania, niektóre może dojrzeją dopiero za jakiś czas. Nie jest też wykluczone, że przynajmniej niektórzy z nas jeszcze tu wrócą. A więc do zobaczenia niebawem.

Reklamy

P1090984… Izrael cię wspiera.

W pierwszy sobotni poranek mojego pierwszego pobytu postanowiłam wybrać się do wypatrzonego wcześniej katolickiego kościoła w Jaffie – podobno najstarszym porcie na świecie, który został jakiś czas temu wchłonięty przez Tel Aviv. Koło 18:00 znalazłam się już nad brzegiem morza, u stóp średniowiecznego miasta portowego, z widokiem na nowoczesny Tel Aviv. Musiałam trochę odpocząć, więc weszłam do jakiejś niewielkiej restauracji, gdzie dostałam turecką kawę i pyszne ciastko z musem z białej czekolady. Wyglądało na to, że to jest jakiś rodzinny interes, bo obsługa przeplatała się z gośćmi, włączano jakąś głośną muzykę, do której wszyscy klaskali, a nawet trochę śpiewali i tańczyli. Miło było na nich popatrzeć.

Następnie postanowiłam zwiedzić Jaffę. Nie jest to duży obszar, ale czas minął mi bardzo szybko. Przeszłam się labiryntem uliczek stromo schodzących ze wzgórza w stronę portu, zrobiłam kilka zdjęć zachodu słońca oraz skał Andromedy, posiedziałam na wzgórzu, z którego roztaczał się widok na miasto z coraz większą liczbą zapalających się świateł.

uliczka_small

Wąska uliczka fot. Jacek

andromeda_small

Skała Andromedy fot. Agnieszka

Czytaj resztę wpisu »

Autorzy

Kategorie

Październik 2009
N Pon W Śr Czw Pt S
« Wrz   List »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Reklamy