You are currently browsing the daily archive for 06/10/2009.

Dla porządku postanowiłam dodać tu opis naszej wycieczki do Jerozolimy z końca sierpnia. Firma zafundowała nam niemal prywatną wycieczkę, ponieważ oprócz mnie wybrał się na nią tylko Zbyszek z rodziną i pewien hinduski kolega, który też współpracuje z tą firmą. Przewodnik był bardzo doświadczony i miał niesamowitą wiedzę na wszystkie tematy związane z Izraelem, Jerozolimą, jak również chrześcijaństwem. Do tego bardzo lubił mówić nawet niepytany, a zapytany udzielał kilkunastominutowych, bardzo wyczerpujących odpowiedzi. Na szczęście okazało się, że ja też co nie co na te tematy wiem i chyba tylko dlatego z grubsza nadążałam za wszystkim, co nam opowiadał i tłumaczył.

W ramach atrakcji turystycznej do Jerozolimy jechaliśmy drogą, która w części przebiega przez Zachodni Brzeg, czyli terytoria okupowane lub wyzwolone w zależności od tego, kogo się spytać. Na całej linii wyznaczającej granicę tego terytorium ciągnie się metalowy płot, a na bardziej newralgicznych odcinkach wysoki mur zabezpieczających eksterytorialną drogę przed atakami Palestyńczyków.

WestBank_small

Oprócz tego nie widać było zbytnio innych oznak jakichś niepokojów. Minęliśmy jeden posterunek, ale nikt się nami tam zbytnio nie interesował. Tankowaliśmy też na stacji benzynowej obsługiwanej przez Palestyńczyków mieszkających na tych terenach i nawet kupiliśmy od nich świeże figi, których miałam okazję spróbować pierwszy raz w życiu. Smakują podobnie do śliwek i tak jak inne owoce nie mają wiele wspólnego ze swoją suszoną wersją, co nie wiadomo czemu nas w pierwszym momencie zdziwiło.

Po drodze mogliśmy porównać, jak wyglądają tereny zasiedlone przez Żydów, a jak przez Arabów. Tereny żydowskie można rozpoznać przede wszystkim po… sosnach. Okazuje się, że pierwsi osadnicy rozumieli konieczność zagospodarowania ziemi, a że tęsknili do środkowoeuropejskich lasów, to zdecydowali się na tego typu roślinność. Poza tym osady żydowskie rzeczywiście są bardziej nowoczesne i zbudowane w bardziej zorganizowany sposób. Natomiast wioski arabskie wyróżniają się przede wszystkim wieżami minaretów. Czytaj resztę wpisu »

Spędziwszy tygodniowy urlop w przyjemnie jesiennej Polsce, wróciłam do Tel Avivu.

Po wyczerpującej podróży dotarliśmy przed czwartą rano do naszego apartamentowca. Już się zdążyłam ucieszyć, że po zmianie czasu (w Izraelu jest już czas zimowy) będę miała godzinę snu więcej, gdy nagle poślizgnęłam się wchodząc do mieszkania i zorientowałam się, że połowę mojego salonu i łazienki zajmuje malownicza kałuża. W oczach stanęło mi tsunami dopadające naszego domu i rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu dalszych zniszczeń, ale reszta mieszkania wyglądała dość normalnie. Zwalczyłam w sobie odruch, żeby to zupełnie zignorować i powędrować do łóżka i spędziłam 20 minut ściągając z podłogi dwa wiadra wody. Potem zadowolona z siebie poszłam się wykąpać i gdy wychodząc z łazienki wdepnęłam w świeżo utworzoną kałużę, to już uznałam, że mogę się nią nie przejmować i iść spać.

Sądząc po śladach na ścianach i stolarce oraz po prędkości, z jaką kałuża się odtworzyła, musiał to być to całkiem porządny przeciek, który trwał ładne parę dni, więc poważnie zastanawialiśmy się, co mogło go spowodować. Powstała też teoria, że jest to podniesienie standardu pokoju poprzez dodanie do niego basenu lub obiecana jakiś czas temu pralka.

Dzisiaj skontaktowałam się z właścicielami i dowiedziałam się, że jest to wina sąsiada, z którym pani porozmawia, żeby się to więcej nie powtórzyło. Wyeliminowało to kolejną teorię, że ktoś się za ścianą utopił zostawiając odkręconą wodę. Po paru godzinach dostałam jednak telefon, że zidentyfikowano przeciek w rurze i moje mieszkanie wzbogaciło się o „nie bardzo estetyczną” dziurę pod lustrem.

Trudno, na razie przetestuję funkcję osuszania w klimatyzatorze. Na szczęście moja sypialnia jest na tyle daleko od łazienki, że tam potop mi nie grozi.

Autorzy

Kategorie

Październik 2009
N Pon W Śr Czw Pt S
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031