Parę słów porządkujących naszą wiedzę i doświadczenie przeżycia na miejscu żydowskiego Nowego Roku. Musiałam zrobić mały research, żeby uzupełnić wiedzę, żeby nie pisać głupot i postaram wesprzeć się w miarę wiarygodnymi źródłami.

Nowy Rok jest dniem upamiętniającym stworzenie świata i, według tradycji rabinicznej, przypomnieniem sądu Bożego. Rozpoczyna okres pokuty, przeznaczony na wyznanie grzechów przed Bogiem. Tradycja mówi, że w tym czasie Bóg otwiera niebiosa, w których zostały zapisane wszystkie czyny ludzi, aby wydać wyrok w Jom Kipur – Dniu Pojednania. Po popołudniowym nabożeństwie ortodoksyjni Żydzi udają się nad rzekę lub jezioro, gdzie w czasie recytowania modlitw wyrzucają do wody okruchy chleba z kieszeni. Oznacza to symboliczne oczyszczenie. Zwyczaj ten nosi nazwę taszlich. W Nowy Rok rozlega się też dźwięk szofaru (rogu baraniego), wzywającego do modlitwy (http://www.jewish.org.pl).

Potwierdzam, na własne oczy widzieliśmy nad morzem w Jaffie Żydów w tradycyjnych strojach modlących się nad brzegiem morza i spacerujących z baranimi rogami. Tel Aviv nie jest miejscem, gdzie żyją najbardziej ortodoksyjni Żydzi, ale widać te tradycje są obecne także tutaj.

Rachuba lat, która wyznacza obecnie rok 5770 wzięła się z tego, że około 360 roku Żydzi przyjęli rok 3761 p.n.e. jako rok stworzenia świata (http://www.izrael.badacz.org/kultura/kalendarz.html). Wikipedia idzie dalej i podaje, że wg ustaleń żydowskich autorytetów religijnych stworzenie świata nastąpiło 6 października 3761 p.n.e., ale nie znalazłam nigdzie potwierdzenia tego faktu.

Ze strony obyczajowej – nikt nas nie zapraszał na żadne „sylwestrowo-noworoczne” przyjęcia, więc ciężko mi powiedzieć, na ile jest to świętowane przez zwykłych ludzi. Hotele, obok których mieszkamy, przygotowały pokazy fajerwerków, ale podejrzewam, że to raczej na potrzeby zagranicznych turystów, którym właśnie tak się to święto kojarzy. Natomiast w firmie, któregoś popołudnia kilka dni wcześniej zorganizowano z tej okazji spęd i poczęstunek, z przemówieniami i życzeniami. Ja cierpliwie wysłuchałam przemowy (sądząc po reakcji słuchaczy nawet zabawnej) po hebrajsku i ponieważ nie miałam ochoty na słodycze, to poszłam do swojego biurka. Tutejszy kolega powiedział mi, że ta cała piętnastominutowa przemowa znaczyła „Szczęśliwego Nowego Roku”. Potem doniesiono mi, że szef się zorientował i przemówił też po angielsku do nieszczęśników, którzy hebrajskiego nie rozumieją, ale mi już musiało wystarczyć to streszczenie.

W sumie z mojego punktu widzenia, Nowy Rok był najbardziej zauważalny w reklamach telewizyjnych, które z tej okazji emitowano. Cytując z pamięci ścieżkę dźwiękową ze znanej w Polsce reklamy z przyjęciem u ambasadora: „Niet priaznika bez Ferrero Rocher.” Jeszcze rzuciła mi się w oczy reklama z paniami, które cieszą się po rosyjsku, że mogą świętować Nowy Rok dwa razy w roku.

Myślę, że wszyscy najbardziej cieszyli się z długiego weekendu, bo od tego tygodnia trochę zaczęło się ochładzać. Wieczorami temperatura spada czasami nawet do 20 stopni…

Reklamy