Pielgrzymować do Hajfy warto w celu zobaczenia Góry Karmel i trzech alternatywnych lokalizacji Groty Eliasza. Jednak główną atrakcją turystyczną Hajfy jest chyba mimo wszystko Świątynia Bahai.

Jeżeli myślicie, że świątynia nad brzegami Lake Michigan w Wilmette jest wystawna i ma piękne ogrody, to zapraszam tutaj. Samej budowli nie mieliśmy okazji obejrzeć, ponieważ podlega całkowitej renowacji i jest osłonięta rusztowaniami, natomiast ogrody są naprawdę imponujące. Przede wszystkim świątynia stoi po środku wzgórza, więc ogrody otaczają ją i z góry i z dołu. Po drugie – wzgórze jest bardzo strome, więc schodzą one tarasami piętrowo na dół, co daje bardzo ciekawy efekt wizualny.

Dodatkowego uroku temu miejsca dodaje fakt, że wzgórze jest nachylone w stronę morza i dzięki temu panorama zawiera też widok na przepiękną zatokę oraz nadbrzeżną część miasta. No i roślinność w tej strefie klimatycznej jest zupełnie inna, a już szczególnie pod koniec września.

Nie da się ukryć, że w tym przepychu jest element kiczu. Mój przewodnik porównuje to do blichtru hollywoodzkich rezydencji. Nie można jednak nie doceniać wysiłku włożonego w stworzenie czegoś tak wymuskanego, co ma cieszyć oczy przybyszów. Ja zresztą nigdy nie twierdziłam, że mi się kicz nie może podobać.

Następnie wyruszyliśmy na Górę Karmel. Klasztor Karmelitów Stella Maris jest zbudowany nad jedną z prawdopodobnych lokalizacji groty, w której przebywał Eliasz. Sam kościół, a właściwie „prezbiterum sanktuarium” jest niewielki i upamiętnia w głównym ołtarzu Matkę Boską Szkaplerzną, a na ścianach czterema tablicami przypomina czterech świętych Karmelitańskich – św. Jana od Krzyża, św. Teresę z Avilla, św. Edytę Stein i bł. Miriam Baquardy – arabskiej katoliczki urodzonej w Ziemi Świętej o niesamowitej historii.

Ostatnią rzeczą, którą obejrzeliśmy w Hajfie była niemiecka kolonia – domki zbudowane przez niemieckich osadników w XIX wieku charakteryzujące się czerwonymi spadzistymi dachami. Nam ten widok wydaje się zupełnie naturalny, ale wystarczy przywyknąć trochę do śródziemnomorskiej architektury, żeby zrozumieć, jak niezwykłe jest to rozwiązanie dla przeciętnego mieszkańca tych okolic. Co ciekawe, najwyraźniej w Hajfie uznano te dachy za element charakterystyczny tego miasta, bo sporo, nawet dużo nowszych budynków też przejęło ten niezwykły dla tej szerokości geograficznej styl.