Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby…
… tak właśnie od wieków wygląda pustynia Negev.
Kilkadziesiąt lat temu pewien wizjoner, David Grün, lepiej znany pod przybranym nazwiskiem Ben-Gurion, doszedł do wniosku, że pustynia ta będzie idealnym miejscem dla bezpiecznego rozwoju Izraela. Tak rozpoczął się gigantyczny plan zagospodarowywania Negewu… Przy pomocy – przede wszystkim ludzkiego sprytu, pomysłowości i pionierskiej wytrwałości (jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało). Zgodnie z wizją Ben Guriona udało się opracować skuteczne metody odsalania wody morskiej, stworzono też gigantyczny system kanałów i rurociągów prowadzących tu wodę aż z jeziora Genezaret, a przy okazji zaopatrujących w nią większość obszarów państwa. Osadnicy zaczęli zakładać i rozbudowywać miasta i kibuce, niewielkie placówki parterowych domków niknące w bezkresie pustyni.
Tam, gdzie człowiek pojawił się i zaczął kopać rów, pustynia powoli zaczyna się zielenić. Nie w całości oczywiście: tylko i dokładnie te spłachetki, na które regularnie dostarczana jest woda. Można tu osiągnąć regularny, równy trawnik, ale tuż obok będzie skała i piach. Mogą rosnąć drzewa, ale tylko te otoczone systemem rurek nawadniających. Pojawiają się zwierzęta – te przybyłe z pustyni, ale przede wszystkim te przywiezione przez ludzi (czasem wywiezione przez agentów Mossadu z obcego kraju). Ludzka technologia i praca pozwala stworzyć na pustyni nie tyle naturalne oazy, co kopie terenów i ogrodów z obszarów położonych na żyznej północy. W planach i wizjach – Negew ma się stać taką właśnie żyzną krainą, utrzymywaną przy życiu dzięki nieustannym dostawom wody, zasilaną dzięki energii słonecznej.
W planach założycieli państwa Izrael to na pustyni, w pobliżu ruin nabatejskiego miasta Mamshit miała powstać nowa stolica kraju. To już prawdopodobnie nie nastąpi, ale prace nad użyźnieniem i zasiedleniem południowych pustkowi trwają. A jest to praca na wiele pokoleń, dlatego dzieci już od najmłodszych lat uczy się o potrzebie i sposobach zagospodarowywania pustyni…

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. Wprawdzie Edenem pustynia Negew nie jest, ale tym bardziej wszystko wskazuje na to, że Izrael wziął swoje powołanie na poważnie…








4 uwag
RSS dla komentarzy tego wpisu
18/10/2009 @ 20:59
Aniasis
Być może im przyciasno?
17/05/2010 @ 16:25
Michał
To przypomina zmagania Fremenów z ich pustynną planetą. Ciekawe czy Herbert zainspirował się właśnie tą historią.
08/06/2010 @ 21:03
NLoriel
Herbert ponoć (wg Wikipedii) inspirował się jakimiś działaczami z Ohio, ale dedykacja książki z pewnością się ekipie Ben Guriona i ich następcom należy…
01/09/2010 @ 20:36
Młodzież przyszłością narodu « ThirdBite – trzeci gryz Tel Awiwu
[...] wrażenie zrobił na mnie jednak kącik dla dzieci w Sde Boker, koło domu Ben Guriona. Tutaj dla najmłodszych przygotowano wielką piaskownicę z zakreślonym na niej kształtem [...]